
Paszporty POLITYKI uzupełniono o nową kategorię:
Kultura cyfrowa, o czym można przeczytać na
stronie 80 w 49(3088) numerze tygodnika, gdzie jest napisane m.in.
.... Gdybyśmy jednak mieli wskazać najbardziej witalną, szybko rozwijającą
się dziedzinę kultury, okazałyby się nią gry wideo. Pierwsze wrażenie
robią już liczby. Popularne „Grand Theft Auto V” to ponad 70 mln
egzemplarzy i wpływy mierzone w miliardach dolarów, na poziomie
największych filmowych hitów wszech czasów, „Minecraft” to ponad 100 mln
sprzedanych kopii, mimo że jest dziełem małego szwedzkiego studia
Mojang, sprzedanego niedawno Microsoftowi za 2,5 mld dol. ...
... Nie chcemy jednak nagradzać młodych twórców za nakłady, podziwiać zysków
i wzrostów notowań na giełdzie. W świecie, który wzbudza podobne
zainteresowanie ze strony Ministerstwa Kultury, co ze strony
Ministerstwa Gospodarki, chcemy dostrzegać przede wszystkim pomysły
artystyczne. ...
Z lektury artykułu wynika, że nagradzane będzie korzystanie z jakiegoś rodzaju narzędzia pracy w
formie cyfrowej, by do odbiorcy dotarł wyjatkowy obraz lub dźwięk, ale podchodząc do tego logicznie, w tej grupie powinno także być napisanie wspaniałego wiersza na komputerze, gdy będzie jednoznaczne podkreślenie, że nie chodzi o np opublikowanie go w pdf, czy na stronie
www.
Z tej okazji zrodziła się refleksja, że obecnie zawartość wielu tekstów redagowana była dopiero w trakcie stukania w kwiaturę. Teoretycznie nie powinno to mieć większego znaczenia, ale bez wątpienia jest to inny proces twórczy. W pewnym stopniu można to porównać do faktu, że fast food ma czasami więcej zdrowych składników niż przypieczony koltelt z zawiesistym sosem, a jak nam to smakuje zależy od naszych przyzwyczajeń.
Podobny proces można zaobserwować z otwarzaniem muzyki. Kiedyś wybór muzyki związany był z wcześniejszymi emocjami, które mogła dostaczyć nam kapela podwórkowa lub orkiestra w operze.
Początkowo radio nadawało audycje muzyczne, które były ukierunkowane na wzbudzenie u nas takich czy innych emocji. W pewnym momencie jako jedna z form programu pojawił się listy przebojów i z czasem stały się one istotnym narzędziem dla producentów radiowych, którzy obecnie przywiązują ogromną wagę do statystyk. Ten trend pogłebiać się będzie przy słuchaniu muzyki, którą udostępniają serwisy internetowe. Zmienia to radykalnie ofertę muzyczną, która ilościowo staje się bogatsza, ale jej zawatość sterowana jest przez statystyki. Pozornie są to statystyki zaintersowania, ale w rzeczywistosci są efektami działań marketingowych, gdzie isotnym narzędziem są m.in. różne listy przebojów.
Być może z tego powodu zrodziła się nostalgia do płyt winylowych, gdzie argumentem jest lepsza jakość, chociaż możliwości technicznie zapisu cyfrowego są bezsprzecznie wyższe. Obraz systuacji daje kolejny cytat z wspomnianego na wstepie artykułu Polityki:
.... Kiedy za sto lat spojrzymy wstecz, w dzisiejszych czasach zobaczymy
punkt zwrotny: przejście z kultury analogowej do cyfrowej” – zauważa
w swojej nowej książce Jace Clayton, znany też jako DJ/rupture twórca
muzyczny. Podaje przykład z własnego podwórka: najważniejszy instrument
ostatnich 20 lat to nie fizyczne urządzenie, tylko program komputerowy
Auto-Tune pozwalający na poprawianie partii wokalnych, a zarazem – na
tworzenie linii wokalnych, jakich normalnie nie moglibyśmy usłyszeć...
W produkcja filmów są podobne trendy. Kiedyś ambicją twórców gier był rzeczywisty wygląd postaci, czy plenerów. Teraz filmy są często tworzone na podobieństwo gier. Takie wrażenie sprawia np
wyprodukowy w 2004 roku Ocean's Twelve, Dogrywka .
Jest w nim plejada gwaizd, czyli spełnienie wspólpczesnych wymogów na komercyjny sukces. To co pojwaia sie na ekrenie kojarzy się jednak bardziej z grą komputerową niż z tym co rejestruje kamera, by zaprezentować kunszt aktorów. Najprawdopodobniej korzystano z nowoczesnego programu do montażu z bogatym dostępem do narzędzi pozwalających wirtualnie tworzyć efekty specjalne.
Coraz więcej znanych osób wyraża swoje obawy związane z rozwojem sztucznej inteligencji – są wśród nich takie postaci jak Elon Musk czy Stephen Hawking. Opinią na jej temat podzielił się też dyrektor wykonawczy Microsoftu.
Świat jest wspaniały, dzięki współczesnej technologii, ale w rzeczywistości nie rozwijamy się. Potrzebujemy technologicznych przełomów, które będą napędzały wzrost wykraczający poza możliwości człowieka – podsumował szef Microsoftu, apelując o tworzenie takich systemów sztucznej inteligencji, które będą zwiększały możliwości człowieka, a nie go zastępowały, które będą poprawiały bezpieczeństwo oraz prywatność i będą przy tym transparentne.
W cytatowanej informacji chodzi o zarządzanie firmą, ale pamiętrajmu, że rozwój sztucznej inteligencji bazuje na zbieraniu danych z różnych dziedzin życia. Będą także dostarczane przez gadżety z których korzystamy. Mariusz Herma opublikowany w Polityce nr 2(3093) na str 90 artykuł "Czas na głos" opatrzył obszernym podtytułem "Długo pisaliśmy do nich na klawiaturach. Potem dotykaliśmy je w ekrany. Teraz zaczynamy z komputerami rozmawiać – i w nowym roku będziemy to robić coraz częściej". Rozwija to bardzo obrazowym wstępem
Wyłącz budzik. Włącz światło. Jaka dziś pogoda? O której i gdzie mam spotkanie? Znajdź dobrą restaurację w tamtej okolicy. Zarezerwuj stolik. Nawiguj do celu. Pokaż korki. Poszukaj stacji benzynowej. Znajdź parking. Wycisz powiadomienia. Wyślij SMS. Włącz ogrzewanie. Zagraj coś jazzowego. Co to za utwór? Zadzwoń do mamy. Włącz mi „Star Treka” tu, gdzie ostatnio przerwałem. Wyłącz film. Ustaw budzik na siódmą. Dobranoc.
Wymienione przez autora korzystanie z funkcji głosowej do wysyłanie SMS wydaje się "chodzeniem po wodę przez strumień", ale pozostałe propozycje są bardzo kuszące. Trudno będzie się oprzeć takim udogodnienim w życiu codziennym. Nasza wiedza o źródle ich pochodzenia jest jednak bardzo ograniczona. Powszechnie takie rzeczy kojarzą się nam z ofertą komercyjnych firm, czyli jakąś marką, ale nie jest to cała prawda.
W tym roku w pierwszym numerze tygodnika na str 63 opublikowany był pt "Rozruszać kocura" wywiad Rafała Wosia z Marianą Mazzucato, która urodziła sie w Rzymie, ale wiekszość życia spędziła w USA, a obecnie jest profesorem ekonomii i innowacji na Uniwersytecie Sussex w Wielkiej Brytanii. Ich rozmowa "o micie państwa marnotrawnego i konieczności podzielenia się zyskiem przez gigantów biznesu" zaczyna sie bardzo intrygująco
RW: – Kto stworzył Google?
MM: – Państwo.
A rewolucję bio- i nanotechnologiczną kto rozkręcił?
Państwo.
A iPhone’a komu zawdzięczamy?
Też państwu.
A nie panu Jobsowi?
Nie. On przyszedł na prawie gotowe.
To dlaczego wszyscy myślą, że właśnie jemu? A jeśli nie jemu osobiście, to przynajmniej innowacyjnej firmie Apple?
Bo mamy system, który celowo takie fałszywe przekonanie podtrzymuje. Już Platon przekonywał, że światem rządzą ci, którzy potrafią spójnie o nim opowiadać. Nasi współcześni herosi prywatnego biznesu robią dokładnie to samo. Czytał pan biografię Steve’a Jobsa?
W tej informacji nie ma żadnej teorii spiskowej. Działały to nauralne machanizmy rynku, gdzie rozwój na potrzeby obronności został komercyjne zastosowanie. Wyjaśnienie jest w dalszej częsci wywiadu.